O self-publishingu z Martą Grzybowską
Różne aspekty self-publishingu przedstawiam w poniższej rozmowie z Martą Grzybowską, self-publisherką, autorką dwóch części książki pod tytułem "Ponad" (pierwsza część wydana w 2020 roku, zaś druga w 2021 r.). W zeszłym roku została zaproszona do udzielenia wywiadu w Radiu Pik. Obecnie jest w trakcie pisania trzeciej części kontynuowanej powieści.
Różnice pomiędzy wydaniem dwóch części były od początku procesu wydania książki do końca.
Przy wydaniu pierwszej części otrzymałam wsparcie na różne sposoby: od korekty i redakcję, aż po dystrybucję. Z kolei przy drugiej części musiałam rozpocząć poszukiwania na własną rękę w tych kwestiach. Przyznam, że zajęło mi to trochę czasu, ale zdecydowanie było warto. Jak to, aby spełniać marzenia. Polecam wszystkim!
A przedtem wysyłałaś swoją książkę do wydawnictw, czy od razu wiedziałaś, że chcesz iść ścieżką self-publishingu?
Wysłałam książkę do wydawnictw. Przemijał czas. Serce stawało się coraz bardziej bolesne. Zrozumiałam, że muszę iść za jego głosem, który docierał do najmniejszych zakamarków mojego Świata. Więc poszłam. Za jego głosem. Za swoim marzeniem. Z własnymi kredkami. Postanowiłam zrobić to sama. Chociaż nigdy nie byłam do końca sama. Przez całą drogę do spełnienia marzenia towarzyszyły mi Anioły w ludzkiej skórze – ludzie, którzy trzymali w dłoniach bukiet uśmiechów, ciepłe słowa i otuchę. Dzięki nim udało mi się. Zawarłam to w swoich podziękowaniach, w "Ponad", części pierwszej. Nie potrafiłabym inaczej, bowiem doceniam każdą formę wsparcia. Nawet tę najmniejszą.
Pięknie napisane
To prawda, że należy iść za głosem serca. Autorzy posiadają taką "pisarską" intuicję, którą warto się kierować.
Ile czasu trwał proces powstawania Twojej książki w obydwu przypadkach? Podzielmy to z kolei na dwie sfery: pisania i procesu wydawniczego :)
W tym podpunkcie mogłabym użyć wiele słów. Nazbyt. Wolałabym jedynie napisać, że w przypadku wydawania na własną rękę proces przebiegł szybciej. Miałam pełną kontrolę nad tym, co dzieje się z moją książką od każdej strony.
Długo zajęły Ci poszukiwania firmy dla self-publisherów (w przypadku pierwszej części Twojej książki) i samodzielnych osób, które są wykwalifikowane w tym kierunku (w przypadku drugiej części)?
Nie, nie zajęło mi długo poszukiwania w żadnym z przypadków. Znacznie dłużej zajął mi wybór.
Która opcja bardziej Ci przypasowała? Wydania książki z firmą czy z wieloma osobami? (Możesz podać po kilka zalet i wad).
Z każdej opcji jestem zadowolona na swój sposób. Poczułam jednak, że z prywatnymi osobami kontakt był inną rangą. Można nazwać ją partnerską. Wręcz przyjacielską. Podarowujesz komuś coś, co jest dla Ciebie najważniejsze w Świecie, a ta osoba dba o to, jak najlepiej potrafi.
Coraz więcej przyszłych debiutantów decyduje się na self-publishing, chociażby ze względu na niezależność.
A jaka wizja Tobą kierowała?
Brak istnienia. W tamtym momencie nikt nie zdecydował się na wydanie książki osoby, która nie posiada nic podpisanego swoim nazwiskiem. Nie była to wizja, ale konieczność.
Link do strony autorskiej: https://www.facebook.com/mflorapiszepomarzenia.
Cześć, Marto! Jest mi niezmiernie miło, że zgodziłaś się odpowiedzieć na moje pytania odnośnie self-publishingu. Wydanie książki na własną rękę wydaje się łatwe tylko z pozoru, a ty już wydałaś aż dwie części (każdą w zupełnie inny sposób). Mogłabyś wyjaśnić, na czym ta różnica polegała?
Różnice pomiędzy wydaniem dwóch części były od początku procesu wydania książki do końca.
Przy wydaniu pierwszej części otrzymałam wsparcie na różne sposoby: od korekty i redakcję, aż po dystrybucję. Z kolei przy drugiej części musiałam rozpocząć poszukiwania na własną rękę w tych kwestiach. Przyznam, że zajęło mi to trochę czasu, ale zdecydowanie było warto. Jak to, aby spełniać marzenia. Polecam wszystkim!
A przedtem wysyłałaś swoją książkę do wydawnictw, czy od razu wiedziałaś, że chcesz iść ścieżką self-publishingu?
Wysłałam książkę do wydawnictw. Przemijał czas. Serce stawało się coraz bardziej bolesne. Zrozumiałam, że muszę iść za jego głosem, który docierał do najmniejszych zakamarków mojego Świata. Więc poszłam. Za jego głosem. Za swoim marzeniem. Z własnymi kredkami. Postanowiłam zrobić to sama. Chociaż nigdy nie byłam do końca sama. Przez całą drogę do spełnienia marzenia towarzyszyły mi Anioły w ludzkiej skórze – ludzie, którzy trzymali w dłoniach bukiet uśmiechów, ciepłe słowa i otuchę. Dzięki nim udało mi się. Zawarłam to w swoich podziękowaniach, w "Ponad", części pierwszej. Nie potrafiłabym inaczej, bowiem doceniam każdą formę wsparcia. Nawet tę najmniejszą.
Pięknie napisane
To prawda, że należy iść za głosem serca. Autorzy posiadają taką "pisarską" intuicję, którą warto się kierować.Ile czasu trwał proces powstawania Twojej książki w obydwu przypadkach? Podzielmy to z kolei na dwie sfery: pisania i procesu wydawniczego :)
W tym podpunkcie mogłabym użyć wiele słów. Nazbyt. Wolałabym jedynie napisać, że w przypadku wydawania na własną rękę proces przebiegł szybciej. Miałam pełną kontrolę nad tym, co dzieje się z moją książką od każdej strony.
Długo zajęły Ci poszukiwania firmy dla self-publisherów (w przypadku pierwszej części Twojej książki) i samodzielnych osób, które są wykwalifikowane w tym kierunku (w przypadku drugiej części)?
Nie, nie zajęło mi długo poszukiwania w żadnym z przypadków. Znacznie dłużej zajął mi wybór.
Która opcja bardziej Ci przypasowała? Wydania książki z firmą czy z wieloma osobami? (Możesz podać po kilka zalet i wad).
Z każdej opcji jestem zadowolona na swój sposób. Poczułam jednak, że z prywatnymi osobami kontakt był inną rangą. Można nazwać ją partnerską. Wręcz przyjacielską. Podarowujesz komuś coś, co jest dla Ciebie najważniejsze w Świecie, a ta osoba dba o to, jak najlepiej potrafi.
Coraz więcej przyszłych debiutantów decyduje się na self-publishing, chociażby ze względu na niezależność.
A jaka wizja Tobą kierowała?
Brak istnienia. W tamtym momencie nikt nie zdecydował się na wydanie książki osoby, która nie posiada nic podpisanego swoim nazwiskiem. Nie była to wizja, ale konieczność.
Mogłabyś podzielić się swoją subtelną opinią i podać najważniejsze według Ciebie zalety self-publishingu?
Bycie sobą i tworzenie swojego Świata od podstaw. Cegiełka, po cegiełce. Do tego las pomocnych rąk. Coś wspaniałego.
Z jakimi trudnościami spotkałaś się po drodze? Czy jest coś, na co następnym razem będziesz bardziej uważać?
Bycie sobą i tworzenie swojego Świata od podstaw. Cegiełka, po cegiełce. Do tego las pomocnych rąk. Coś wspaniałego.
Z jakimi trudnościami spotkałaś się po drodze? Czy jest coś, na co następnym razem będziesz bardziej uważać?
Bywało sporo trudności. Wydaje mi się, że chciałabym pozostawić je za sobą.
Niech pozostaną nietknięte, na środku serca. Chociaż bez nich, nie byłoby tych wszystkich, pięknych chwil.
Teraz zabiorę Cię w obszar bardziej finansowy. Czy uważasz, że kwota wydania książki na własną rękę może zniechęcić autorów? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?
Myślę, że nie jestem kompetentną osobą, która mogłaby to oceniać. Chciałabym jedynie napisać, aby przyszli autorzy nie poddawali się i odnaleźli sposób na spełnienie swojego marzenia.
Krótko mówiąc - opłaca się?
Zawsze opłaca się spełnić swoje marzenie.
Gdyby teraz odezwało się do Ciebie wydawnictwo z ofertą wydania Twojej powieści, skorzystałabyś?
Myślę, że tak. Byłoby mi bardzo miło, gdybym mogła podjąć współpracę z wydawnictwem i dalej spełniać swoje marzenie. Każda moja książka to marzenie.
I na koniec wisienka na torcie: co byś powiedziała osobom, które piszą do szuflady, ponieważ żadne wydawnictwo nie odpowiada, a mają obawy przed tym, by wziąć sprawy w swoje ręce?
Posiadam świadomość, jakie to jest poczucie. Sama pisałam do szuflady. Czekałam latami, aby wydostać moją książkę na światło dzienne. Spotkałam osobę, która stała się moją barierką i wsparciem, które zaprowadziło mnie do marzenia. Dziś, to ja chciałabym być taką osobą dla innych. Więc jeśli ktokolwiek z Was odczuwa jakąkolwiek niepewność, odezwijcie się do mnie. Jestem dla Was. Jestem z Wami. Każdego dnia.
Niech pozostaną nietknięte, na środku serca. Chociaż bez nich, nie byłoby tych wszystkich, pięknych chwil.
Teraz zabiorę Cię w obszar bardziej finansowy. Czy uważasz, że kwota wydania książki na własną rękę może zniechęcić autorów? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?
Myślę, że nie jestem kompetentną osobą, która mogłaby to oceniać. Chciałabym jedynie napisać, aby przyszli autorzy nie poddawali się i odnaleźli sposób na spełnienie swojego marzenia.
Krótko mówiąc - opłaca się?
Zawsze opłaca się spełnić swoje marzenie.
Gdyby teraz odezwało się do Ciebie wydawnictwo z ofertą wydania Twojej powieści, skorzystałabyś?
Myślę, że tak. Byłoby mi bardzo miło, gdybym mogła podjąć współpracę z wydawnictwem i dalej spełniać swoje marzenie. Każda moja książka to marzenie.
I na koniec wisienka na torcie: co byś powiedziała osobom, które piszą do szuflady, ponieważ żadne wydawnictwo nie odpowiada, a mają obawy przed tym, by wziąć sprawy w swoje ręce?
Posiadam świadomość, jakie to jest poczucie. Sama pisałam do szuflady. Czekałam latami, aby wydostać moją książkę na światło dzienne. Spotkałam osobę, która stała się moją barierką i wsparciem, które zaprowadziło mnie do marzenia. Dziś, to ja chciałabym być taką osobą dla innych. Więc jeśli ktokolwiek z Was odczuwa jakąkolwiek niepewność, odezwijcie się do mnie. Jestem dla Was. Jestem z Wami. Każdego dnia.


Komentarze
Prześlij komentarz